Świetnie spisał się w GP Japonii polski jedynak w Formule 1 Robert Kubica. Krakowianin wystartował do wyścigu z szóstej pozycji, ale do mety dojechał jako drugi. Szybszy był jedynie bliski kolega Polaka - Fernanando Alonso. Na najniższym stopniu podium stanął Kimi Raikkonen, który tym samym pozbawił się już szans na wywalczenie mistrzowskiego tytułu. Do końca cyklu zostały bowiem tylko dwa wyścigi, a Fin traci już do prowadzącego Lewisa Hamiltona 21 punktów. Brytyjczyk miał olbrzymią szansę, aby powiększyć przewagę nad konkurentami, gdyż w sobotnich kwalifikacjach wywalczył pole position. Błędy w niedzielę kosztowały Hamiltona nie tylko utratę pierwszej lokaty, ale również miejsca w punktowanej ósemce. Ostatecznie wicemistrz świata ukończył niedzielną rywalizację na odległym 12-stym miejscu.
Warto również przypomnieć, że wczorajszy wyścig przeszedł do historii nie tylko z powodu kolejnego niezwykle emocjonującego spektaklu. W bolidach F1 pojawiły się bowiem po raz pierwszy opony z zielonym paskiem.
Już w niedzielę kierowcy F1 przeniosą się do Chin, a Mistrza Świata poznamy 2-go listopada, kiedy to odbędzie się GP Brazylii.